Moim okiem

"Zresztą na cokolwiek patrzymy, chociażby na mebel, krajobraz, świat, nie jesteśmy w stanie wyłączyć z tego patrzenia naszej wyobraźni". Potrafię patrzeć, słuchać, wyciągać wnioski. Dzielę się moim życiowym doświadczeniem, obserwacją życia. Moim okiem. Znajdziesz tu wskazówkę, inspirację do przemyśleń.

  • Moim okiem

    Jak sobie radzić z negatywnymi myślami.

    “Nasze mózgi z natury skłaniają się do negatywnego myślenia, co oznacza, że znacznie łatwiej skupiamy się na negatywnych bodźcach niż na treściach pozytywnych. Takie nastawienie to część naszego ewolucyjnego dziedzictwa – jako gatunek musieliśmy gromadzić informacje o negatywnych zdarzeniach lub zagrożeniach, rozpoznawać przesłanki, które by na nie wskazywały, a następnie wyciągać z nich wnioski”. Risa Williams

    Życie z natury proste nie jest, choć dla mnie życiowej optymistki, jest po prostu zmienne, różnorodne, oferujące nam cały wachlarz zdarzeń i emocji. Sposób myślenia o życiu i o tym co nas spotyka to umiejętność kreowania swojej rzeczywistości. Niestety prawda jest taka, że dużo częściej myśli idą w kierunku problemów, trudnych spraw, negatywnych emocji. Tak już jesteśmy skonstruowani, że martwimy się o wszystkich i o wszystko, zamartwiamy się na zapas, budujemy czarne scenariusze.

    “Wygrywa ten wilk, którego karmisz”.

    Pewnie wszyscy znają przypowieść o dwóch wilkach. We wnętrzu człowieka toczy się walka. Walka między dwoma wilkami. Jeden jest zły. To negatywne myśli, emocje, złe nastawienie do drugiego człowieka. A drugi to dobry wilk czyli pozytywne nastawienie, pogoda ducha, wdzięczność, równowaga, nadzieja. Który wilk wygra? Ten, którego karmisz… To najbardziej obrazowa sytuacja, jak negatywne myśli niweczą nasze starania, odbierają szanse, zamykają perspektywy, zamazują jasny cel w życiu.

    Czy da się przekierować myślenie?

    Nie jest to łatwe, ale możliwe. Dużo zależy od charakteru, osobowości, podejścia do życia. Optymistom łatwiej, bo w każdej sytuacji szukają dobrych stron. Nie znaczy to, że nie widzą trudności czy nie są doświadczani przez los. Po prostu mają w sobie otwartość na pozytywne myślenie i dużą dawkę nadziei. Po co być złej myśli, jak można być dobrej? Trudniej tym osobom, które z natury zamartwiają się, mnożą negatywne scenariusze, ciężko im przejść przez życie z wizją dobrych zdarzeń. Traktują ten czas jak problem do rozwiązania. Wtedy koło negatywnych myśli trudno przerwać.

    Co możesz zrobić?

    Przede wszystkim uświadom sobie, że bardzo dużo zależy od Ciebie. Tak, od CIEBIE. Możesz podnieść jakość swojego życia spoglądając na nie łaskawszym okiem.

    • Żyj świadomie. Czyli przyglądaj się temu, w którą stronę biegną Twoje myśli w każdej sytuacji. Jak się nastawiasz, jak radzisz sobie z tym, co nie idzie zgodnie z Twoimi oczekiwaniami, z tym co Cię zaskakuje, w czym nie czujesz się pewnie.
    • Szukaj dobrych stron. Zadaj sobie trochę trudu i postaraj się wyciągnąć wnioski. Nie oceniaj z założenia, postaraj się spojrzeć na sprawy z różnej perspektywy. Po co to się zdarzyło, jaki może mieć skutek, jak wpływa na Ciebie, co możesz z tego wynieść. Naprawdę wiele sytuacji nie wygląda tak źle, jak je oceniasz na pierwszy rzut oka 🙂
    • Nie rozpamiętuj, nie nakręcaj się. Chłodnym okiem oceń sytuację. Postaraj się zaakceptować to, co widzisz i zacznij działać w kierunku poradzenia sobie z wyzwaniem. Biadolenie, czarnowidztwo odbiera siły, wpędza Cię w przepaść, wpadasz w studnię bez dnia, z której trudno się wydostać. Pamiętaj też, że każda sytuacja ma jakieś rozwiązanie. I tylko spokój może Cię uratować.
    • Unikaj toksycznych ludzi. Szerzej na ten temat pisałam już na blogu. Wpis cieszy się do tej pory dużą popularnością. Szczerze polecam. Dla własnego zdrowia i spokoju unikaj ludzi, którzy Cię niszczą, osłabiają Twój potencjał, wiarę w siebie, we własne siły. Towarzystwo takich osób sprzyja negatywnemu myśleniu, mnożeniu przeszkód, zaburzeniu umiejętności rzeczowej oceny tego, co Cię spotyka. Tracisz energię, nie masz wsparcia, ktoś obok kopie dół pod Tobą. Jak w takiej sytuacji widzieć światło na końcu tunelu? Ciężko, prawda? Dlatego trzeba znaleźć w sobie siłę i powiedzieć dość. Czysta przestrzeń sprzyja dobrym myślom i pozytywnym scenariuszom 💙
    • Znajdź w sobie odwagę. “Nie bój się postawić wielkiego kroku. Dwoma małymi nie pokonasz przepaści”. Odwaga pomoże Ci uwierzyć we własne siły. Wtedy częściej będziesz myśleć pozytywnie. Więcej będzie w Tobie nadziei, jasnych wizji, kreatywnych pomysłów. Spróbuj.
    • Szukaj osób, które widzą szklankę do połowy pełną. Ludzi, którzy dodają Ci skrzydeł, potrafią bezinteresownie pomóc, doradzić, być blisko. Wtedy złe myśli odchodzą na dalszy plan, bo wiesz, że nie jesteś sama, sam. To bardzo ważne by mieć kogoś oddanego, sprawdzonego. Uśmiechaj się do życia. Nawet jeśli negatywne myśli Cię dopadną, a Ty nie od razu poradzisz sobie z ich okiełznaniem, nie poddawaj się. “Nie od razu Rzym zbudowano”. Powoli dojdziesz do tego, że optymistyczne spojrzenie na świat wejdzie Ci w krew. Oczywiście, jeśli tylko będzie tego chciał… 🙂
  • Moim okiem

    Jesieniara – jestem nią :)

    „Jesień jest takim czasem w roku, kiedy Matka Natura mówi: “spójrz, jak łatwe, jak zdrowe i jak piękne może być odpuszczanie”. Toni Sorenson

    Urodziłam się wiosną i wiosnę kocham. Jednak gdybym miała odpowiedzieć, z którą porą roku się utożsamiam, która najbardziej we mnie tkwi, definiuje, dobrze nastraja? Zdecydowanie odpowiem JESIEŃ. Jesieniara to ja🧡

    Miłośniczka jesieni, kolorowych liści, mgieł unoszących się nad łąkami. Bez dwóch zdań 🙂 Lubię świece, ogień w kominku, nastrojowe światło, ciepły koc, aromatyczną herbatę. Miękkie skarpety, kapcie. Spacer w kaloszach, nawet w lekkim deszczu. Otulam się ciepłym golfem lub kolorowym szalikiem. Botki, czapki, kolorowe kosmetyki w odcieniach brązu, rudego, szarości. To mój świat. Magiczny i niesamowicie wciągający.

    Swetry, golfy…

    Bez nich ani rusz. Mam ich najwięcej w mojej szafie. Kocham sploty, przytulaśne tkaniny. Kolorowe wzory. Z radością zaglądam do szafy, jak tylko przychodzą pierwsze chłodne wieczory. Mogę kupować kolejne swetry, wybierać fasony. To mi się nie znudzi. Paleta barw zbliżona do barw jesiennej natury. Lubię siebie w tym wydaniu. Kardigany, które zawsze mam pod ręką. Można się okryć, wyskoczyć na chwilę przed dom, usiąść na werandzie z kubkiem kawy czy herbaty.

    Kiedyś nie lubiłam czapek.

    A teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia. Muszę mieć kilka, w różnych kolorach. Z pomponem czy bez, ważne żeby była ciepła, fikuśna. Czapkę, kaptur, lubię zarzucić na siebie podczas porannego spaceru. Wtedy chłód mi nie straszny, wiatr nie przeszkadza. Można iść, nie myśląc o niczym.

    “Podczas tej przechadzki ona musi znaleźć źródło przyjemności (…) w powtarzaniu sobie kilku z tysiąca istniejących poetyckich opisów jesieni, pory roku, która wywiera specyficzny i niezmienny urok na osoby obdarzone smakiem i wrażliwością; pory, która z każdego poety wartego czytania wydobyła jakąś próbę opisu albo kilka strof przepełnionych uczuciem”. Jane Austen

    Jak miło jest spędzać czas – czyli jesienne wieczory.

    Lubię się zgubić. Wyskoczyć z codziennego rytmu. Zakopać pod kocem z książką, ulubionym filmem. Czekam na ten czas całe lato, bo wtedy trudno się okrywać kocem 😉 Rozpalamy ogień w kominku, słuchamy ukochanych płyt, pijemy czerwone wino. Wtedy czas zwalnia swój bieg. W takim świecie nie straszny wiatr czy deszcz, przeciwnie. Jesienna pogoda dopełnia romantyzmu chwili 🍂

    Zatrzymać jesień.

    Jesień lubi być fotografowana. No bo jak oprzeć się tym kolorom, magicznym widokom. Różnobarwne liście, wrzosy, chmurne oblicze nieba lub nieśmiałe promienie jesiennego słońca zatrzymujące się na pajęczynach, przebłyskujące między gałęziami. Dla Bartka to raj na ziemi. Mógłby chodzić z aparatem w dłoni całe dnie. Po opustoszałych drogach, leśnych ścieżkach, polanach. Widoki zapraszają, a oczom trudno się oderwać od tego piękna, które natura trzymała całe lato w ukryciu, by jesienią ubarwić las, stworzyć magię. W naszych albumach zdjęcia jesieni królują. W różnych odsłonach, ujęciach, zatrzymanych spontanicznie kadrach. Dla mnie bajka 🍁

    “Z nadejściem jesieni dni stają się przytulniejsze”. Emil Marat

    Przyjemnie być jesieniarą 🙂

    Tak uważam… Choć wiem, że dla osób lubiących ciepłe, słoneczne dni, upalne miesiące to abstrakcja, całkowicie poza zasięgiem 😉 Może moja miłość do jesieni i inspiracje o których napisałam, pozwolą niektórym przyjemniej “przetrwać” nadchodzące długie wieczory, chłodne poranki, deszczowe dni, które czasem nie zachęcają do wyjścia na zewnątrz. Stare przysłowie skandynawskie mówi: “Nie ma złej pogody, są tylko źle dobrane ubrania”. A w przytulaśnym swetrze i kolorowej czapce aż chce się wyjść z domu. Powietrze wilgotne, łatwiej się oddycha, czuć zapach ziemi, suchych liści. I można wybrać się na grzyby. Na to cały rok czekają miłośnicy grzybobrania. Spacer połączony z przyjemnością szukania dorodnych okazów, a potem zapełnianie spiżarni tymi aromatycznymi znaleziskami. Nam prawdziwki rosną pod płotem, ale i tak warto wybrać się dalej, skoro las zaprasza. Cieszcie się jesienią, doceniajcie jej urok, niepowtarzalny klimat. Trochę wyciszenia, melancholii i zamyślenia potrzebuje każdy. Szczególnie w tym zabieganym świecie…

    U nas grzyby rosną tuż za płotem.
  • Moim okiem

    Z wiekiem zrozumiałam…

    Każdemu z nas przybywa lat, a z każdym rokiem i kolejnym doświadczeniem, zyskujemy też wiedzę o życiu, o sobie, o tym czego nam potrzeba i co tak naprawdę jest ważne. Bo w “życiu nie ma błędów, są tylko lekcje”. Jestem zwolenniczką tej zasady. Każda sytuacja, która nas spotyka, osoba, z którą zetknął nas los, wniosła coś do naszego życia. I nawet jeśli nie mamy z tego powodu najlepszych wspomnień lub poczuliśmy się zranieni, to nauka zabrana z tego doświadczenia jest cennym zasobem, z którym idziemy w dalszą drogę 🙂

    “Co myślisz, to tworzysz. Co tworzysz, tym się stajesz. Czym się stajesz, to wyrażasz. Co wyrażasz, tego doświadczasz. Czego doświadczasz, tym jesteś. Czym jesteś, to myślisz. Koło się zamyka”. Neale Walsch

    Ucz się na swoich doświadczeniach.

    Z wiekiem zrozumiałam, że nic nie jest dane nam na zawsze. Na czele z życiem. Jesteśmy tu na chwilę, dostaliśmy swój czas i warto z tego czasu jak najlepiej korzystać. Żyj na swoich zasadach, na pewno masz swój zbiór wartości, któremu jesteś wierny. Modyfikujesz go, co jakiś czas uzupełniasz, skreślasz jakieś punkty, tym samym tworzysz sobie zbiór zasad, które są fundamentem Twojego życia. Wskazówką, dobrym wyznacznikiem. I korzystaj z tych mądrości. Nawet wtedy, gdy rzeczywistość próbuje nim chwiać, nawet mocno.

    “Tak naprawdę liczy się doświadczenie. Przez cały czas dzieją się rzeczy, których człowiek się nie spodziewa. Takie, które zupełnie mogą odmienić twoje życie, twoje myśli o tym, czego pragniesz, o tym, kim jesteś. Rzeczy, które sprawiają, że musisz na nowo wszystko przemyśleć i chociaż czasami wydaje się z początku, że to wcale nic dobrego okazuje się, że to coś lepszego niż można by sobie wyobrazić”. J. Lynn

    Bądź dobrym człowiekiem.

    Czyń dobro, nie rób nic przeciwko drugiemu człowiekowi. Nie warto. To Ty zostaniesz z poczuciem winy, oczywiście jeśli masz na tyle przyzwoitości, żeby się przyznać przed sobą, że robisz źle. Człowiek z natury jest dobry. Często sytuacje, których doświadcza zmieniają go na gorsze, powodują, że nie potrafi myśleć logicznie. Mści się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Przeczytałam kiedyś te słowa i od tego czasu staram się panować nad swoimi emocjami, nie robić nic w odwecie, nie oceniać, nie wyciągać pochopnych wniosków. Jeśli tylko potrafię zachowuję powściągliwość, spokój. Często sytuacje same się wyjaśniają, nie potrzeba gmatwać, stawiać na ostrzu noża. Wypowiadać słów, które ranią, których nie można cofnąć.

    Nic na siłę.

    Czas nauczył mnie, że nie warto na siłę utrzymywać niektórych relacji. Trzymać się ludzi tylko dlatego, że nie wypada odejść, rozluźnić więzów. Ludzie się zmieniają. Każdy z nas na kolejnych etapach życia potrzebuje czegoś innego, zmieniają się okoliczności, coś się kończy, a coś zaczyna. Puść wolno to, czego nie potrzebujesz, co stało się bardziej obciążaniem niż wartością. Bez wyrzutów sumienia i żalu. Wszystko ma swój czas. Nie zabiegaj o uwagę tych osób, które nie chcą Ci jej dać. Nie pukaj do wszystkich drzwi. Z wiekiem nauczyłam się wybierać. Trzymać się tego, co dla mnie ważne. Doceniam przyjaźnie, nawet jeśli nie spotkam się z kimś często, bo drogi się rozchodzą, ale nie poświęcam swojego czasu ludziom, dla których jestem lub byłam przerywnikiem. To bez sensu.

    Nie bierz wszystkiego do siebie.

    Nie warto. Z upływem czasu nadal się tego uczę. Po co trwonić swoją energię, narażać spokój i zdrowie na przerabianie w głowie tego, co nam się wydaje, że ktoś coś pomyślał, zrozumiał, zrobił. Uwierz, połowa z wydarzeń i ich sens to Twoja interpretacja przefiltrowana przez pryzmat Twoich doświadczeń, często tych negatywnych. To pochodna zaniżonego poczucia własnej wartości, niepewności, nadmiernego poziomu odpowiedzialności za wszystko i za wszystkich. Wrzuć na luz, zdystansuj się i nie interpretuj każdego zachowania na swoją niekorzyść. Nie obarczaj winą. Inni też kształtują Wasze relacje, mają swoje “za uszami, co rzutuje często na ich zachowanie wobec Ciebie.

    Uwierz w siebie.

    Każdy kolejny rok mojego życia pokazuje mi, że wiara we własne siły i umiejętności jest podstawą sukcesów, tych małych i tych większych 🧡 To fundament wszystkiego, co robimy. Od tego zaczyna się spełnianie życiowych planów, realizacja marzeń. Idziemy przez życie z podniesioną głową. Mamy swoje zamierzenia, które realizujemy krok po kroku. łatwiej nawiązywać nam relacje z drugim człowiekiem, rozmawiać, pilnować tego, co dla nas ważne. Miej odwagę sięgać i cieszyć się z tego, co zrobisz, otrzymasz. Doświadczenie uczy i otwiera na nowe. Niczego nie przewidzisz, ale możesz rozważyć prawdopodobne scenariusze, posłuchać swojej intuicji, podjąć dobrą decyzję, wybrać po swojemu, wziąć odpowiedzialność za własne życie. Powodzenia 🍀

    “Jesteśmy całkowitą sumą naszych doświadczeń”. Morrnah Simeona

  • Moim okiem

    Bucket List – lista marzeń do spełnienia.

    Bucket List – to nic innego, jak osobista lista marzeń, celów, które chcemy zrealizować, doświadczyć w trakcie naszego życia. Spisywana z wiarą, że wszystkie umieszczone na niej punkty uda nam się zrealizować. Marzenia, cele, doświadczenia, plany. Wszystko, co nam w duszy gra. Sporządzając Bucket List dobrze jest puścić wodze fantazji, nie ograniczać się zbytnio zdrowym rozsądkiem, aspektami materialnymi, ograniczeniami wiekowymi czy czasowymi. To Twoja lista marzeń. Spis pragnień, które chcesz spełnić.

    “Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć”. Paulo Coelho

    Od czego zacząć?

    Od burzy mózgu. Możesz to zrobić na papierze, w komputerze, w myślach. Weź pod uwagę wszystkie marzenia, cele. Nawet te, na pierwszy rzut oka nierealne. Życie mamy jedno i tylko raz możemy zrealizować to, czego pragniemy. “Chcieć znaczy móc”. Próbuj, nie odpuszczaj zbyt łatwo. Okoliczności zawsze mogą się zmienić. Pojawią się nowe szanse, możliwości. Jak bardzo czegoś chcemy, wtedy mamy większą motywację do szukania sposobów, by to spełnić, zrealizować.

    Określ ramy czasowe.

    Umownie, nie sztywno. Chodzi o to, aby nie odwlekać czegoś w nieskończoność. Poza tym chodzi o to, by pragnienie, swój cel można było zrealizować. Na przykład chcesz skoczyć ze spadochronem. Łatwiej będzie to zrobić zanim stuknie Ci siedemdziesiątka 🙂 Jeśli możesz zaplanować i rozpisać swoją listę marzeń w czasie, będziesz bardziej zmotywowany, zbierzesz siły, skupisz energię na tym, co dla Ciebie ważne.

    Zdecyduj czy zrobisz to samodzielnie czy w towarzystwie.

    To ważny krok, bo planowanie czegoś wspólnie z drugą osobą wymaga ustalenia precyzyjnych ram czasowych, porozumienia w kwestii szczegółów, podzielenia kosztów itp. Poza tym realizacja swoich marzeń we dwójkę lub w większym gronie wymaga zaufanych i sprawdzonych osób, partnera życiowego lub przyjaciół, którzy znają nas, lubią i potrafią coś dla nas bezinteresownie zrobić. Ważne, by cel, który będziecie razem realizować był Twoją wizją, by nie stał się tylko trochę Twój. Potrzebne jest tutaj wyczucie, dobre nastawienie tych, z którymi zdecydujesz się zrealizować jeden lub więcej punktów z Twojej Bucket List 💚

    Wybierz podium na Twojej liście.

    Czyli dokonaj wyboru trzech celów, Twoich marzeń, które stanowią absolutne pierwszeństwo w realizacji. To Twoje priorytety, których nie chcesz odpuścić, pominąć. Na nich skupiasz się najbardziej. Koncentrujesz się i analizujesz czego jeszcze potrzeba, aby marzenie mogło stać się piękną rzeczywistością. Lista Twoich celów może być bardzo długa. To kwestia apetytu na życie, wyobraźni, możliwości, które posiadasz. Ten TOP 3 będzie zawsze w czołówce. Oczywiście dopóki go nie zrealizujesz 🙂 Wtedy ustanowisz nowych liderów na Twojej liście.

    Oszacuj budżet.

    Mało marzycielskie, ale nie da się wiele zrobić bez pieniędzy. Po prostu trzeba je mieć. Mniejsze lub większe oszczędności, które możesz przeznaczyć na swoje życiowe cele. Jeśli dysponujesz takimi zasobami, jesteś szczęściarzem, a jeśli dopiero zbierasz, to bardzo Ci kibicuję. Fajnie wiedzieć, że owoce Twojej pracy, starań, choć w części będziesz mógł przeznaczyć na swoje marzenia. W końcu życie jest jedno. W młodym wieku często brakuje nam środków, potem gdy mamy ich więcej, z reguły brakuje nam czasu. Szukajmy równowagi, nie przegapmy najlepszego momentu na realizację tego, o czym marzymy.

    Nie poddawaj się!

    To najważniejsze. Na drodze Twoich planów może pojawić się wiele nieprzewidzianych sytuacji, przeciwności. W żadnym wypadku nie daj się zbić z tropu. Zawsze szukaj sposobu, by zrealizować to, co sobie postanowiłeś. Bądź elastyczny, czasem trzeba coś przesunąć w czasie, może zmienić kolejność spisanych zamierzeń, ale nie odpuszczaj zbyt łatwo. Koncentruj się na tym, co chcesz zrobić. Na koniec radość z sukcesu zrekompensuje wszystkie trudy, a wspomnienia pozostaną na zawsze. Uwieczniaj swoje wyprawy, zrealizowane cele, odwiedzone miejsca, napotkanych ludzi na fotografiach. Jak potrafisz opisuj emocje, jakie Ci wtedy towarzyszą, satysfakcję i spełnienie, jakie odczuwasz. Powroty do takich momentów w życiu są paliwem, plastrem na chwile trudniejsze. Motywują i dają poczucie zadowolenia z tego, co tworzymy tu i teraz.

    Ja mam swoją Bucket List. A na niej kilka ważnych dla mnie punktów. Między innymi chcę popłynąć promem po Bałtyku. Moim ukochanym morzu, nad którym odpoczywam, regeneruję siły, porządkuję myśli i ustawiam na nowo w głowie, powstały chwilowo chaos. Wyprawa w taką podróż będzie dla mnie niesamowicie ekscytująca i inspirująca🚢🌊

    Marzenia, cele mogą się zmieniać w zależności od etapu życia. Czasem coś przestaje być dla nas ważne i zmieniamy swoje priorytety. Kluczowe, by mieć swoje cele, do których dążysz, pracujesz by móc je zrealizować. Spisane, uporządkowane bardziej kuszą, napędzają, bo są konkretnie sformułowanymi zamierzeniami.

    A Ty masz swoją Listę Marzeń? Jeśli nie, spróbuj zrobić. To świetne doświadczenie. Chwila dla siebie ze swoimi myślami. A efekty mogą przejść Twoje najśmielsze oczekiwania✈⚓📸

    “Czas, im bardziej pusty, tym szybciej płynie”. Carlos Ruiz Zafon
  • Moim okiem

    O bliskości…

    Bliskość ma różne oblicza. Sama w sobie jest wartością, naturalną potrzebą człowieka. Poszukujemy jej, próbujemy doświadczyć. Otwieramy się lub boimy się bliskości. Bliskość emocjonalna to umiejętność pokazania siebie w sposób prawdziwy w kontakcie z inną osobą. Bycie autentycznym w relacji z drugim człowiekiem. To zaufanie, wpuszczenie kogoś w obszar osobistych emocji.

    Bliskość – pragnienie i obawy.

    Myślę, że każdy człowiek pragnie bliskości, świadomie lub podświadomie. Za tym pragnieniem podąża obawa przed bliskością, przed zranieniem, wykorzystaniem uczuć, emocji. By zbudować bliskość potrzeba bezwarunkowego zaufania. Stajemy naprzeciw drugiego człowieka i musimy zaufać, że zaakceptuje nas prawdziwych, z naszymi niedoskonałościami. To moment, w którym pozwalamy się poznać, kruszymy mur wokół siebie i pozwalamy dotrzeć do naszego wnętrza. Nie mamy pewności, że ktoś nie wykorzysta naszej bezbronności, nie zaatakuje odkrytego obszaru, pokocha, polubi nas takimi, jakimi jesteśmy naprawdę.

    “Bo przecież, żeby kogoś trzymać za rękę, trzeba najpierw swoją dłoń otworzyć”. Ewa Bagłaj

    Tajemnica bliskości.

    Potrzeba bliskości jest bardzo silna. Człowiek jest tak skonstruowany, że potrzebuje akceptacji, bezwarunkowej miłości, zaufania, przytulenia. Można ją zbudować, ale do tego potrzeba ufności dziecka. Takiej czystej, nie manipulowanej. Podchodzisz do drugiego człowieka bez oczekiwań, nie kalkulujesz. Jesteś ciekawy tej osoby, jej charakteru, potrzeb, uczuć, emocji. Sam nie koloryzujesz, nie oceniasz. Ufasz. Uruchamiasz pokłady swojej wrażliwości, otwartości, empatii. To właśnie sprawia, że bliskość jest tak wyjątkowa i cenna.

    Bliskość to troska o drugą osobę. To kubek herbaty podany po powrocie do domu, otulenie kocem w chłodny dzień. To czuły gest, spojrzenie. Patrzenie na kogoś przez pryzmat odkrywania jego potrzeb, pragnień. Poczucie jedności i niepowtarzalnej więzi z drugim człowiekiem.

    Każdy inaczej odbiera bliskość. Najbardziej pragniemy bliskości emocjonalnej. Ona jest fundamentem, solidną podstawą, na której można budować trwałą relację. To braterstwo dusz. Wsparcie i zrozumienie, wiara w siłę tego, co Was łączy. Bliskość pozwala nam rozwijać prawdziwe “ja”. Możemy się otworzyć, wyrażać siebie, swoje emocje. Wiemy, że jesteśmy bezpieczni.

    Pielęgnuj bliskość.

    Otaczaj opieką, troską, uwagą. Słuchaj, pozwól jej rozkwitać. Dbaj o nią. Bo bliskość jest delikatna, krucha, choć potrafi przetrwać niejedno trzęsienie ziemi. Trzeba czuć siebie nawzajem. Rozmawiać, doceniać, okazywać wdzięczność. Ważne też by zatroszczyć się o siebie, o swoje uczucia, emocje, bo tylko wtedy będziemy w stanie obdarzyć kogoś zrozumieniem, zaufaniem. Poznanie siebie daje siłę. Nie szukasz wtedy ciągłego potwierdzania w oczach drugiej osoby, nie wątpisz w swoją wartość. Możesz skupić się na budowaniu bliskości, jej doświadczaniu, korzystaniu z jej owoców.

    Lęk przed bliskością.

    “Lęk przed bliskością rodzi się najczęściej na skutek braku przyjacielskiej więzi z własnymi rodzicami w okresie dzieciństwa i okresu dojrzewania. (…) Boimy się bliskości człowieka, ponieważ ten kojarzy nam się z zagrożeniem dla naszej wolności. Odrzucani wielokrotnie, obawiamy się, że zbliżając się do kogoś, zostaniemy kolejny raz odrzuceni”.

    Są osoby, które nie potrafią cieszyć się bliskością, boją się, unikają jej. Przyczyn lęku przed bliskością może być wiele. Silne emocje, które kiedyś zraniły, zawód uczuciowy, nadwyrężone zaufanie. Lęk przed bliskością można odczuwać świadomie lub podświadomie. Czasem obawa przed bliskością jest ukryta, osoba nie do końca zdaje sobie sprawę, co jest przyczyną nieudanych relacji uczuciowych, przyjacielskich, rodzinnych. Uciekanie przed integracją, wspólnym spędzaniem czasu. Niechęć do otwartości, zacieśniania więzów, to wszystko może świadczyć o lęku przed bliskością. U takich osób wywołuje ona strach i niepewność. Ciągłą czujność i obronę przed zranieniem. A to właśnie bliskość pomaga uzyskać wewnętrzny spokój, poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. Dlatego warto przezwyciężać obawy, skonfrontować się ze swoim lękiem. Odnaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy i szukać pomocy, nawet tej specjalistycznej. Warto o siebie zawalczyć. Nauczyć się budować bliskość.

    Bliskość ma moc.

    Ona jest wsparciem w trudnych momentach, solidną podstawą. Pozwala doznawać spełnienia, radości i zadowolenia z życia. Otwiera nas na piękne przeżycia, pozwala doświadczać bardziej, mocniej odczuwać🌼

    “Zamknąłem oczy i poczułem wszechogarniający spokój. Wszystko, czego potrzebowałem, było tutaj”. Abby Jimenez

  • Moim okiem,  Poniedziałkowe inspiracje

    Normalność w trudnych czasach.

    Długo zastanawiałam się co napisać, jaki temat poruszyć na blogu w tych szczególnych czasach. Jestem człowiekiem wrażliwym, nie umiem przejść obojętnie obok ludzkiej krzywdy, niesprawiedliwości i agresji. Z dnia na dzień próbuję żyć normalnie, robić swoje, ale nie jest to łatwe. Myśli krążą, pytania bez odpowiedzi nie dają spokoju, łzy napływają do oczu. Motywacja i siła miesza się ze strachem o przyszłość moją i świata. Stoję w zupełnie nowej dla mnie sytuacji, obok dzieją się rzeczy na które nie mam bezpośredniego wpływu, a które na mnie mają ogromny wpływ. Jak sobie poradzić z emocjami, jak ogarnąć tą rzeczywistość?

    Zachować trzeźwość w ocenie tego, co się dzieje – łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Poczucie zagrożenia wyzwala w nas wachlarz zachowań, które nie mieszczą się w ramach, których często nie znamy, a nawet nie rozumiemy. Jedni robią się nadaktywni, nie mogą usiedzieć w miejscu, inni zamykają się w swoim świecie, bo tak czują się bezpieczniej. Nie ma złotych zasad, recept, jak się odnaleźć, zachować, jak postępować. Można działać, pomagać, wspierać, dzielić się informacjami. To daje nam poczucie wpływu, angażuje myśli, przekuwa na konkretne kroki, które podejmujemy. Bycie w jedności z ludźmi, których zbliża jeden cel daje siłę.

    Patrząc na to, co dzieje się blisko nas, uświadamiamy sobie, jak kruche jest to, co mamy, co budujemy mozolnie całe życie. Cóż, samo życie jest kruche i ulotne. Boimy się o naszych bliskich, o tych, których dotyka tragedia, o przyszłość. To ludzki odruch, nie umiemy przejść wobec zagrożenia obojętnie. Każdy na swój sposób próbuje poradzić sobie z zachwianą stabilizacją. Reagujemy spontanicznie, nie mamy gotowego planu, scenariusza. Ufamy, że wszystko się ułoży, że przyjdą dobre wiadomości, wróci spokój.

    Pielęgnujemy naszą normalność. Budzimy się, zaczynamy dzień, idziemy do pracy, dbamy o najbliższych, robimy, co do nas należy. Może częściej się przytulamy, może bardziej doceniamy, to co mamy. Może więcej w nas empatii, nadziei. Szukamy wsparcia w wierze, odpowiedzi jak przetrwać, jak utrzymać pion. Próbujemy żyć, dać radę. Na wiele pytań nie znamy odpowiedzi. Musimy zaakceptować brak kontroli nad tym, co nas otacza. A to trudne, bo lubimy trzymać wszystko w garści. Musimy ufać, trwać w poczuciu, że ktoś, gdzieś podejmie właściwą decyzję, zatrzyma zło, agresję. Zło nie zniknie zupełnie, ono jest, będzie. Ważne, żeby nie pozwolić mu zawładnąć światem. Utrzymać w ryzach. Dobrocią, empatią, sercem, które okazujemy potrzebującym. “Ludzie ludziom zgotowali ten los”. I dzisiaj te słowa Zofii Nałkowskiej nabierają nowego znaczenia, opisują naszą rzeczywistość, tu i teraz. Człowiek ma wpływ na to, co robi drugiemu człowiekowi. Ktoś, kto ma władzę, bierze odpowiedzialność za innych, ma ogromne możliwości, narzędzia i wybór… jak ich użyć. Czy w dobrym celu, czy przeciw innym. Potrzeba refleksji. Głębokiej, mądrej.

    Ufam w sprawiedliwość, mądrość, choć tak często widzę przykłady, że wygrywa głupota, zachłanność, wyrachowanie. Na przekór wszystkiemu trwam w przekonaniu, że świat przetrzyma próby, a ludzie wyciągną właściwe wnioski. Pewnie nie wszyscy i nie od razu. Ważne, aby iść w stronę światła, zrozumienia, pojednania. Dbać o dobre relacje, o szacunek wobec drugiego życia. O siebie nawzajem.

    “Miłość i szacunek są podstawą umożliwiającą zmiany. Tylko dzięki nim możemy żyć razem w pokoju. Każdy może i powinien uczynić miłość i szacunek podstawą swego działania. To całkiem proste”. Waris Dirie

  • Moim okiem

    Co mnie kształtuje, czym się kieruję.

    “Najkrótsze słowa – tak i nie, a wymagają największego namysłu”. Pitagoras

    Mówi się, że najtrudniej pisze się o sobie. Czy tak jest, w moim odczuciu jeśli znasz siebie, wiesz naprawdę czego chcesz i co dla Ciebie ważne, to nie masz problemu z określeniem siebie, mówieniem o sobie. Dlatego dzisiaj poznacie mnie bliżej. Podzielę się tym, co mnie kształtuje, czym się kieruję w życiu, jak podchodzę do tego, co mnie otacza.

    Kocham morze, tam odpoczywam, resetuję myśli, robię przegląd wydarzeń, a nawet podejmuję decyzje. Lubię patrzeć w horyzont. Cieszyć się przestrzenią. Morze uczy mnie pokory, spokoju, wyciszenia nawet wtedy jak wokół mnie przemieszczają się ludzie. Umiem się wyłączyć. Zapatrzeć. Zachwycić.

    “Dlaczego widok morza jest nam tak nieskończenie i wiecznie miły? Bo morze ukonkretnia jednocześnie idee ogromu i ruchu. Sześć lub siedem mil to dla człowieka zasięg nieskończoności. Nieokreśloność w miniaturze. Cóż stąd, skoro tyle wystarczy, by uzmysłowić pojęcie prawdziwej nieskończoności”. Charles Pierre Baudelaire, Pisma, Sztuczne raje

    W życiu kieruję się intuicją.

    Potrafię wsłuchać się w siebie. Usłyszeć wewnętrzny głos, który podpowiada mi jak powinnam postąpić. Czasem go posłucham od razu, a czasem dopiero po jakimś czasie, kiedy najdzie mnie refleksja, że intuicji należało posłuchać 😉 To pomaga, bo czasem ilość zewnętrznych bodźców zaburza rzeczowy osąd sytuacji. Nieraz się o tym przekonałam.

    Zdrowy dystans 🙂

    Mimo, że jestem empatyczna, to potrafię zachować zdrowy dystans. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i tego, co mnie otacza – wydarzeń, sytuacji. Oddzielam to, co dla mnie istotne, ważne, co wnosi wartość do mojego życia od tego, co powoduje chaos, hałas, bałagan wewnętrzny i zewnętrzny. Z natury jestem poukładana, panuję nad swoim życiem. Zdarza mi się sparzyć się na ludziach, zaufać za bardzo, ale szybko wyciągam wnioski i wtedy bardzo pilnuję swoich granic i nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki. Uczyłam się tego sukcesywnie i wiem, że w życiu trzeba oddzielać ziarna od plew. Czas mamy ograniczony i nie warto trwonić go na niewłaściwych ludzi, nie pasujące nam sytuacje, miejsca.

    Jestem silną kobietą, a jednocześnie wrażliwą, pełną emocji. Delikatną, ale twardo stąpam po ziemi i wiem, że tak trzeba. Zdążanie ku wyznaczonym celom, ku marzeniom, to trzyma mnie w ryzach. Mobilizuje, zrywa do życia. Jestem cała dla bliskich mi osób. Wiem, co znaczy poświęcenie, otwartość, dzielenie się tym, co mam, bezwarunkowe zaangażowanie. Mam to szczęście, że ja również mogę liczyć na wzajemność… ❤

    “Cierpliwość jest cechą bogów” i moją 🙂

    Tego mi nie brakuje. Potrafię czekać na swój czas, na właściwy moment, wiem, kiedy warto zaczekać na rozwój wypadków, kiedy trzeba dać się ponieść falom. Kiedy odpuścić i nie kopać się z koniem. Bo nie zawsze trzeba być na 100 procent w otaczającym świecie. I bez nas on sobie poradzi, będzie się kręcił. Warto wyskoczyć czasem z pędzącego pociągu, przeczekać jedno okrążenie lub dwa. Ile trzeba.

    Bliskie mi wartości: szczerość, szacunek, odpowiedzialność. Tych zasad się trzymam. Uważam, że odpowiedzialność w życiu prywatnym i zawodowym kształtuje to, jak postrzegają nas inni, jak nas traktują. Szacunek, rzecz święta. Do życia, do przekonań, do wyborów innych niż moje. Szanuję ludzi, bo sama też chcę być szanowana. Prosta zasada wzajemności. I człowieczeństwa. Szczerość przyświeca mi we wszystkim, co robię. Często wymaga odwagi, ale zdecydowanie się “opłaca”. Prawda się broni, nawet jeśli nie od razu widać efekt. Tak uważam.

    Żyję po swojemu i daję żyć innym. Spontanicznie, z entuzjazmem, ogromną radością życia i nadzieją na lepsze jutro. Uśmiecham się do ludzi, do swoich marzeń, które spełniam krok po kroku. Kocham życie, potrafię się nim zachwycić. Wiem ile jest warte. Nie angażuję się w niepotrzebne spory, ale nie odpuszczam w kluczowych kwestiach, które dotyczą mnie, mojej rodziny, miejsca, w którym żyję. Jestem świadomą siebie kobietą. Wiem, co potrafię, a czego jeszcze się uczę. Wpatruję się w gwiazdy, a zaraz potem gotuję, smakuję, ogarniam życie, robię swoje…

  • Moim okiem

    Po co nam niepowodzenia?

    “W nauce tak już jest, że nawet niepowodzenie ma swoją wartość. Po prostu trzeba szukać prawdy na innej drodze”. Stanisław Pagaczewski

    Zastanawiałaś/ zastanawiałeś się po co nam w życiu niepowodzenia, dlaczego pojawiają się mimo naszych starań, przygotowania, zaangażowania. Odpowiedź jest prosta, są częścią naszego życia, obok sukcesów, osiągnięć i zadowolenia. Im szybciej zrozumiesz tą oczywistość (wiem, nie jest łatwo), tym łatwiej Ci będzie żyć, pracować, realizować, co zamierzyłaś/ zamierzyłeś.

    Życie daje nam szanse, ale też odbiera nadzieje, możliwości, podstawia nam nogę i nic na to nie poradzimy. Możemy jedynie zbudować w swojej głowie scenariusz, jak sobie radzić z niepowodzeniami, dostrzec ich sens w naszym życiu. Bo on jest i to głębszy niż nam się wydaje. Gdy człowiek chce uniknąć niepowodzeń, próbuje trzymać się znanych sobie metod, miejsc, sprawdzonych opcji. Nic nie zmienia, nie zaburza wypracowanej metody na życie. Widzisz już jaka jest w tym podejściu pułapka? Nie rozwijasz się, nie szukasz szczęścia, nie pracujesz nad sobą, nie dajesz sobie szansy, by poznać siebie w różnych sytuacjach. A nie o to przecież w życiu chodzi.

    Mamy zamierzenia, plany, widzimy swoje życie za 5, 10 lat i aby ono nabierało barw, kształtu musimy iść odważnie naprzód. Na przykład by zrealizować marzenie o szczęśliwej miłości trzeba zaangażować uczucia, emocje. Wejść w relację, poznać drugiego człowieka, a temu zawsze towarzyszy ryzyko porażki. Nie da się przewidzieć, jak zachowa się ktoś inny, jak będzie się układał nowy związek. Czy uda się go stworzyć. To wielka niewiadoma. Jednak wizja szczęścia i spełnienia jest kusząca i warto spróbować 🙂 To samo dotyczy pracy, naszego rozwoju. Metodą prób i błędów szukamy najlepszego rozwiązania. Oczywiście na bazie wiedzy i doświadczenia możemy tutaj minimalizować ryzyko porażki, ale na pewno go nie wykluczymy. Dla każdego niepowodzenie jest czymś innym, inaczej je odczuwa, ma inne wyobrażenie o tym, gdzie ono się zaczyna. Dlatego tak ważne jest przyzwolenie na błędy, na potknięcia. Wtedy są one traktowane przez nas naturalnie, liczymy się z tym, że się pojawią. Nikt nie lubi poczucia, że coś mu się nie udało, to jasne, ale jeśli będziemy potrafili wyciągnąć lekcję z takiego doświadczenia, wtedy szanse na sukces następnym razem bardzo rosną.

    Nie oceniaj się po ilości porażek. “Nie myli się ten, kto nic nie robi”. Pracuj nad sobą, ucz się na błędach. Najważniejsze to poradzić sobie z niepowodzeniem, podnieść się, poprawić koronę i iść dalej. Nie rozpamiętywać, nie rwać włosów z głowy. Nie obwiniać się i nie mnożyć scenariuszy – co by było gdyby… To bez sensu. Zabiera tylko cenną energię i absolutnie nie pomaga. Sposób, w jaki podejdziesz do porażki kształtuje Twój charakter. Pozwala Ci poznać swoje reakcje na problem. Jaka forma radzenia sobie z niepowodzeniem u Ciebie najlepiej się sprawdza. To bardzo cenna wiedza o sobie, którą zyskujesz dzięki życiowym lekcjom. Sukces smakuje lepiej, jak poradzisz sobie z przeciwnościami. Jak sam dasz sobie szansę. Niepewność, która tym staraniom towarzyszy jest całkowicie normalna. Zawsze są możliwe różne scenariusze i nie warto się tego bać. Nie odbieraj sobie możliwości doświadczania nowych rzeczy tylko dlatego, że możesz popełnić błąd. Zaakceptuj taką możliwość i porzuć strach.

    “Strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga i nikogo tam nie było”. kard. Stefan Wyszyński

    Niepowodzenie to nasza droga ku przemianie. To ono powoduje, że się rozwijasz, jesteś coraz bardziej świadomy swojej siły, wpływu na życie. To taka poduszka powietrzna którą sam pompujesz na wypadek życiowych wstrząsów. Nikomu nie życzę porażek. Ale pamiętaj, że pojawią się na Twojej drodze, to pewne. Nie ominiesz ich i zaakceptuj to. Uwierz w siebie, bardziej i bardziej. W tym tkwi Twoja moc sprawcza i klucz do radzenia sobie z życiem 💪🍀 Wypłyń na głębokie wody. “Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”. Mark Twain

  • Moim okiem

    Trudny moment w życiu, jak go przetrwać?

    “Także pauza należy do rytmu”.

    Życie przynosi nam różne momenty, od euforii do smutku. Nie mamy zagwarantowanego szczęścia, stabilizacji, pewności, że to, co już osiągnęliśmy nie zostanie zachwiane. Los doświadcza nas trudnymi sytuacjami, wystawia na próbę. To nieuniknione, nikt nie jest od tego wolny. Czy można się do tego przygotować, moim zdaniem nie. Z reguły spada to na nas jak grom z jasnego nieba. Trzęsie całym naszym życiem, wpędza w stres i smutek, nasze filary zaczynają się trząść w posadach. Trudny moment w życiu – jak go przetrwać?

    Utrata pracy, rozstanie z kimś bliskim, rozwód, zdrada, porażka w sprawach biznesowych, brak środków finansowych, to wszystko w jednej chwili powoduje, że tracimy grunt pod nogami, życie zmienia się o 180 stopni, nasze priorytety się przetasowują. Pojawia się zaskoczenie połączone z niedowierzaniem. Bunt przeciwko takiemu obrotowi spraw, złość i mnóstwo pytań do losu. Dlaczego ja? Niektórzy reagują wycofaniem, zamknięciem się w sobie, inni próbują ratować się wiarą w Boga, powierzając Mu ten czas, ufając, że jest w tym jakiś głębszy sens. Jednak każdego taka trudna sytuacja w życiu osłabia, na krótszą lub dłuższą chwilę. Odbiera energię do działania, powoduje, że musimy wrócić na przysłowiowy start. A to nie jest proste. Stoi przed nami wielka niewiadoma, co będzie dalej, czy to przetrwamy, jak sobie poradzimy?

    Targają nami emocje, frustracja, gniew, poczucie braku wpływu na rzeczywistość, dlatego często osoby o silnym charakterze, samodzielne, dające sobie radę życiu, takie próby przechodzą trudniej. Jest to niezgodne z ich sposobem pojmowania świata. Bo przecież wszystko da się ogarnąć, zabezpieczyć, wystarczy tylko się tym zająć. A tym czasem życie mówi NIE. Daje sygnał – zatrzymaj się, pomyśl, przyjrzyj swojemu życiu, relacjom, związkowi, zastanów dlaczego stało się to, co się stało. Jaki miałaś, miałeś w tym udział, czy były ku temu powody? Trudny moment to czas na refleksję, na weryfikację, na poukładanie myśli. W ten sposób uczymy się życia, poznajemy siebie w różnych sytuacjach, nasze reakcje, sposoby zachowania. Mamy szansę przepracować to, co nas spotkało i powinniśmy tą szansę w 100 procentach wykorzystać. Nie warto uciekać, udawać, że nas to nie dotknęło, pokazywać na przekór sobie, że jest nam jest wszystko jedno. Takie niezaopiekowane emocje, wrócą ze zdwojoną siłą w najmniej oczekiwanym momencie.

    Usiądź, daj sobie przyzwolenie na łzy, smutek, żal. Na wszystkie te emocje, które Tobą w danej chwili targają. Próbuj je zrozumieć, wsłuchaj się w siebie. To ludzkie czuć bezsilność, poddać się choć na chwilę. Odpuścić, okazać słabość. Tylko w ten sposób możesz uwolnić się o tego, co Tobą targa, puścić wolno i podnieść się po upadku.

    Nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasem potrzeba czasu, a czasem dużo cierpliwości. Zmiany nastawienia, otwarcia się na inny scenariusz niż planowaliśmy. Oczywiście, że w takim momencie nie do każdego dociera stwierdzenie: “co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”, bo nie chcemy być w taki sposób wystawiani na próbę. To nic przyjemnego. Spróbuj zacząć od małych zwycięstw. Wstań z łóżka, ubierz się, nie siedź cały dzień w szlafroku. Wyjdź z domu. Jeśli pracujesz, to musisz wyjść i jakość przetrwać te 8-9 godzin poza domem, działać, znosić wszystko, co Cię danego dnia spotyka. Gorzej, jak nie pracujesz, nie masz powodu by się ruszyć i zacząć działać. Odwlekasz wszelkie aktywności w czasie i tłumaczysz sobie, że na nic nie masz siły, że nie ma sensu nic robić, że może spróbujesz jutro. Ważna jest nawet najmniejsza mobilizacja. Jak uprawiasz sport, to nie rezygnuj z tej aktywności. Zajmij się czymś. Wielu ludzi swoje nowe pasje i zainteresowania odkryło ponosząc wcześniej jakąś porażkę. Bo porażka, strata jest często drogą ku przemianie.

    Często w ten sposób życie przygotowuje nas na coś lepszego, bardziej odpowiadającego naszej osobowości. A czasem pokazuje nam, że raz obrana droga nie musi być tą jedynie słuszną. Ja w takich chwilach często zadawałam sobie pytanie co zrobić z takim życiowym doświadczeniem, jak ono może mi pomóc. Najpierw oczywiście reagowałam jak większość ludzi, bałam się czy sobie poradzę, czy nie dojdę do ściany. Z apatii przechodziłam do nadaktywności, która zagłuszała niektóre trudne myśli, zajmowała głowę, ręce, oddalała ode mnie trudną rzeczywistość. Na szczęście mój życiowy optymizm pomógł mi wiele razy znaleźć interpretację trudnego czasu w życiu. Wytłumaczyć sobie, że jak zamykają się drzwi, to otwierają się okna, że nic nie dzieje się bez przyczyny, tylko nie od razu widać sens tego, co się stało.

    Trudnych momentów w życiu nie da się uniknąć. Taka jest natura istnienia. Na szczęście często dzięki takim próbom idziemy do przodu, rozwijamy się, kształtujemy swój charakter. Nie od razu i nie tak po prostu. Wymaga to siły, dużo pracy nad swoim podejściem do siebie i do sytuacji. Zyskujemy coraz większą kontrolę nad sobą i swoim życiem. Taka świadomość nas uspokaja, dodaje odwagi i wiary we własny potencjał. Mówi się, że “po burzy zawsze przychodzi słońce” i nie da się temu zaprzeczyć 🙂 Powietrze jest wtedy czyste, świeże, łatwiej patrzeć z nadzieją na nieśmiałe przebłyski słońca.

  • Moim okiem

    Porozmawiajmy o miłości.

    “Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko”.

    Miłość niejedno ma imię. Opisywana jako silna więź między ludźmi, głębokie uczucie, jakim jesteśmy w stanie obdarzyć drugiego człowieka. Głębokie zainteresowanie kimś lub czymś, znajdowanie w tym przyjemności.

    Miłość, natchnienie poetów, artystów. Trudna do w ramach, nie pozwala na poznanie jej istoty “szkiełkiem i okiem”. Dlatego pewnie tak poszukiwana, wyczekiwana, wyzwalająca w człowieku cały wachlarz emocji, zachowań. Twórcza, a czasem zgubna, ale każdy chce jej w życiu doświadczyć. Porozmawiajmy zatem o miłości, dlaczego tak porusza serca, wzrusza, dodaje siły, odwagi, uszlachetnia, pomaga poznać samego siebie, budzi uśpione pokłady energii, inspiruje, powoduje, że oczy się błyszczą, a Twarz promienieje.

    Paulo Coelho napisał: “Kocha się za nic, nie istnieje żaden powód do miłości” i trudno się z tym nie zgodzić. Od początku naszego życia najczęściej doświadczamy miłości bezwarunkowej. Obdarzają nas nią rodzice. Nie oczekują nic w zamian, po prostu kochają, dbają, chcą przychylić nieba. Jeśli doświadczymy takiej miłości w dzieciństwie, dużo łatwiej nam wejść w spełnioną relację w życiu dorosłym. Jest w nas moc miłości, którą chcemy kogoś obdarzyć, którą chcemy dzielić z drugim człowiekiem. Nie szukamy miłości by nas utwierdziła w przekonaniu, że na nią zasługujemy, nie poświęcamy się nadmiernie, aby ją znaleźć, po prostu przychodzi taki dzień, że miłość puka do naszych drzwi, a my jesteśmy gotowi, żeby wyjść jej na przeciw.

    Dla mnie miłość zawsze była czymś bardzo ważnym. Potrafię się zaangażować, wiem, jak wiele dobra wnosi w moje życie. Mam w sobie mnóstwo wrażliwości, łatwo się wzruszam, a jednocześnie potrafię znaleźć w sobie dużo siły, wytrwałości. Dzięki miłości poznaję siebie, odkrywam jaka jestem. Dla mnie miłość jest podróżą. Choć czasem napotykam rafy, wiem dokąd idę, jestem pewna osoby przy moim boku, potrafię o miłość zadbać. Pielęgnować ją każdego dnia. Otworzyć się na to, co niesie. Jestem jej ciekawa, dostrzegam w gestach, drobiazgach. Bo kochać i być kochanym to dla mnie dar od losu.

    Miłość nie pyta, wybacza, miłość pomaga zrozumieć. Miłość do drugiego człowieka uczy jak stawać się lepszym każdego dnia. Miłość to nie tylko słowa, to czyny, które pokazują nasze zaangażowanie, to codzienna praca nad relacją, czasem trudna i wymagająca mądrych decyzji. Codzienność potrafi dać w kość i wtedy miłość pomaga wytrwać. Daje nadzieję, motywuje. Uczy cierpliwości, otwiera nas na dialog. Nie jest wyścigiem kto lepszy, mądrzejszy, kto ma rację. Miłość to skrajności, czasem śmiech, a czasem łzy. Raz jest łatwiej, a raz trudniej i nie ma recepty na to jak kochać. Trzeba zaufać swojemu sercu, sobie.

    Miłość sprawia, że potrafimy utracić kontrolę, uczucia biorą górę nad rozsądkiem. Jedni nazywają to miłością młodzieńczą, bujaniem w obłokach, miłością idealistyczną. To moment, kiedy idziemy na żywioł, unosimy się nad ziemią. Odkrywamy, że możemy więcej, lepiej, bardziej. Romantyczne uniesienia, kwiaty, wyczekiwanie, tęsknota i niepewność, jak się to wszystko potoczy. Z każdym kolejnym dniem przychodzi zaangażowanie, poczucie więzi z drugą osobą, czujemy się odpowiedzialni, ufamy, ofiarowujemy i doświadczamy poczucia bezpieczeństwa. Pojawia się współzależność i przestrzeń na wspólne cele i marzenia. Wtedy zaczynamy się uzupełniać, wzmacniać, docierać, dostrzegamy swoje zalety i wady, pojawia się akceptacja, stabilizacja.

    “Co to jest miłość? To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi”.

    Najpiękniejsze w miłości jest to, że daje siłę, potrafi zaskakiwać, nawet jak znasz kogoś przez wiele lat, czytasz jak z otwartej księgi, to nie wieje nudą, nie masz poczucia stagnacji, rezygnacji. Pokonujesz przeszkody, walczysz o znalezienie najlepszego rozwiązania, bo kochasz i wiesz, że warto. Miłość nie znika pod ciężarem kłopotów. To rodzaj próby, z której starasz się wyjść zwycięsko, nie dla siebie. Dla Was. Bo mądra i dojrzała miłość daje miejsce na zachowanie indywidualności, niepowtarzalności. Wzmacnia to, co w Tobie najlepsze. Wtedy możesz być dla drugiej osoby. Nie zatracając siebie, swoich zainteresowań, nie rezygnując z marzeń.

    “Istnieje niezwykle potężna siła, dla której, jak dotąd, nauka nie znalazła oficjalnego wytłumaczenia. Owa siła zawiera w sobie i wpływa na wszystkie inne, stoi ponad wszelkimi zjawiskami działającymi we wszechświecie i do tej pory nie została jeszcze przez nas rozpoznana. Tą uniwersalną siłą jest miłość. (…) Ta siła wyjaśnia wszystko i nadaje życiu znaczenie”. Albert Einstein

    Miłość to ludzie. Ich staranie, zaangażowanie, emocje. Ich pragnienia, indywidualność wpleciona we wspólną codzienność. Dbanie o siebie nawzajem, to czekanie przy oknie, wypatrywanie. To śmiech, radość z bycia razem. To sztuka kompromisu. Cierpliwość, nadzieja i świadomość, że możemy na kimś polegać, że dla kogoś jesteśmy najważniejsi. To czuły dotyk, ramiona, w których możemy się schować, przeczekać burze, to oczy kochanego człowieka, w których możemy się przejrzeć. To zainteresowanie drugą osobą. Słuchanie, reagowanie i dobre słowo. Bo “nie wystarczy pokochać, trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i przenieść ją przez całe życie”.